środa, 3 sierpnia 2016

We Francji (nie)można się rozerwać

Francuskie kurorty nadmorskie odwołują letnie imprezy ze względu na zagrożenie terrorystyczne. We wtorek minister obrony podał, że Francja jest w stanie wojny. W tej sytuacji nie można organizować imprez, bo nie spełnione są normy bezpieczeństwa.
Wiadomo, że odwołane zostaną imprezy na nicejskiej promenadzie, gdzie terrorysta wjechał ciężarówką w tłum ludzi oglądających fajerwerki. W kurorcie "La Baule" odwołany został pokaz fajerwerków, który gromadzi od 30 do 60 tys. turystów. Powodem ma być podobnie jak w Nicei usytuowanie miejsca wydarzenia. Zapewne francuska policja ma problem z zabezpieczeniem nadmorskich promenad.
Jednak najwięcej imprez zostanie odwołanych na południowym wschodzie Francji. W Marsylii nie odbędzie się pokaz lotniczych akrobacji. Spodziewano się tam 100 tys. widzów. Według podawanych informacji odwołana zostanie "Noc z Gwiazdami", ponieważ obserwatorium ma problem z zabezpieczeniem spotkania dla 400-500 osób.
Na terenie całej Francji nie dojdzie do skutku wiele imprez, które gromadzą co roku od 30 do 100 tys. widzów. To będzie ogromny cios dla kurortów i poskutkuje na pewno wzrostem cen.

Moja ocena

Tak się kończy organizowanie społeczeństwa, w którym żyją dwa różne światy. Islam i Postępowy Zachód nie mogą żyć razem obok siebie. Wczoraj Państwo Islamskie w swojej gazecie pisało, że ich celem jest zniszczenie zachodniej kultury. Francuzi dalej chcą pomagać uchodźcom, a w imię tego nie mogą zorganizować żadnej imprezy masowej ze strachu przed terrorystami. Gdyby służby działały tam dobrze to nie byłoby strachu przez kolejnym rozrywkowym Ahmedem. W tym wszystkim widzę obraz policji przedstawionej w serii "Taxi" Luca Bessona jako realny. Nieudolne działania służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo przyczyniają się do aktów terroryzmu. Poprawność polityczna i chęć niesienia pomocy biednym terrorystom, uciekającym ze swoich domów do Europy, aby ubogacić Zachód kulturowo, ich niszczy. Premier Francji, zresztą tak samo jak Hollande, cały czas powtarza, że Paryż jest w stanie wojny. Ciekawe czy zamiast walczyć wrócą do starych, sprawdzonych metod i wyciągną białe flagi po dziadkach.

"Trzeba pomagać uchodźcom, trzeba nauczyć się żyć w zgodzie z kulturą islamu, trzeba pomóc islamistom sięgnąć po miecz i wepchnąć go sobie w serce" - polityka Zachodu.

Jednego dnia toczą walkę z islamem, drugiego dają setki tysięcy zasiłków dla nierobów, gotowych do przeprowadzania zamachów w imię religii. 

W tym wszystkim śmieszny jest fakt, że nasza policja zabezpiecza wydarzenie dla 2,5 miliona osób, a we Francji nie potrafią zabezpieczyć "Nocy z Gwiazdami" dla maksymalnie 500 osób. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz