poniedziałek, 22 sierpnia 2016

Ciekawe prawo w Wielkiej Brytanii

Najbardziej niebezpieczni brytyjscy islamiści będą odsiadywać wyroki w izolacji. Rząd zapowiada ich całkowite oddzielenie od reszty więźniów, aby nie dopuszczać do radykalizacji innych osadzonych. 


Plan brytyjskiego rządu przewiduje zbudowanie izolowanych oddziałów dla 50 więźniów w 8 zakładach na terenie całego kraju. Wcześniej podejmowano próby, które miały zapobiec radykalizacji. Obie się nie powiodły. Pierwsza polegała na umieszczaniu w zakładzie tylko muzułmanów, a druga zakładała rozproszenie islamistów i częste rotacje między więzieniami. 

Izolację ekstremistów zalecił autor planu reformy więziennictwa, były inspektor Ian Acheson. Zalecił on również kontrolowanie imamów pełniących posługę w zakładach karnych. 


Muzułmanie stanowią 11% osadzonych w więzieniach w Wielkiej Brytanii. Często występującym zjawiskiem jest przechodzenie na islam więźniów z innych środowisk. 


Moja ocena


Na początku zastanówmy się nad dwoma poprzednimi próbami ograniczenia radykalizacji. Podjęto działania, które miały coś na celu. Zastanówmy się jednak co takiego miały na celu w rzeczywistości i czy z samego założenia mogły być skuteczne. 
  1. Pierwsza próba to osadzenie muzułmanów razem. Polegała ona na tym, aby nie mieszać islamistów z więźniami z innych środowisk. Weźmy to na logikę. Czy takie działanie ma jakikolwiek sens? Ma, ale jest on całkowicie odwrotny do tego oficjalnie zakładanego. Takie zakłady są pod nieoficjalną władzą imama, który mówi wszystkim co mają robić. To zwiększa radykalizację w ogromnym stopniu. Młodzi muzułmanie trafiają do takiego więzienia i przechodzą tam islamskie pranie mózgu. Już w trakcie pobytu nazywają siebie dżihadystami i chcą walczyć w imię koranu. Zrzeszenie tylko muzułmanów w jednym zakładzie to niezbyt dobry pomysł i dziwię się, że ktokolwiek na niego wpadł. 
  2. Druga próba początkowo była uznawana za dobry kierunek działania. Nie można zarzucić Brytyjczyków tego, że nic nie robią. W przypadku nie wyszło to tak, jak zakładano. Powód jest jeden - częsta rotacja osadzonych. Wiemy, że w środowiskach islamskim występuje wiele autorytetów, którzy wzywają do prowadzenia dżihadu. Tak samo jak w kościele katolickim niektórzy są zapatrzeni w nawiedzonego księdza, który jest nienażarty. Często dzieje się tak, że zaślepieni ludzie robią wszystko co ów "autorytet" im każe. Rotacja osadzonych pomaga w wymianie informacji. To najważniejszy punkt, który został przeoczony przez ekspertów. Grypsy istniały, istnieją i będą istnieć, choć oficjalnie ich nie ma i więzienia nie pozwalają na taki sposób wymiany zdań między osadzonymi. Częsta zmiana miejsc pobytu islamistów pozwala im na dotarcie do szerszego grona odbiorców. Zamiast jednego zakładu, w całym czasie odbywania kary, odwiedzają ich kilka lub kilkanaście. Każdy mądry człowiek jest w stanie przewidzieć to, ale widać na Wyspach takich ludzi brakuje. 
Teraz dostajemy wiadomość o nowym pomyśle jaki Wielka Brytania chce wprowadzić w życie. Zastanówmy się jednak czy to ma sens, a jeśli ma to jaki. Sama izolacja nie jest złym kierunkiem działania, ale jak już powiedziałem grypsy były i będą. To sprawia, że islamiści i tak będą mogli docierać do szerokiego grona słuchaczy. Warto jednak zauważyć, że największym problemem takiego działania jest to, że umieszczeni na izolowanych oddziałach islamiści będą, w umysłach innych muzułmanów, wyrastać na męczenników, którzy cierpią przez wiarę. Izolacja to dobry pomysł, ale należałoby się zastanowić nie nad budowaniem więzień w więzieniach a nad wysyłaniem osadzonych w inne części świata. Warto przemyśleć ideę budowania specjalnych zakładów na bezludnych wyspach. To dobry pomysł. Amerykanie radzą sobie z terrorystami, umieszczając ich w Guantanamo. Miękkie serduszka będą krzyczeć o prawach człowieka, ale pamiętajmy, że na prawa człowieka trzeba sobie zasłużyć. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz