Amerykański generał Sean MacFarland poinformował, że podczas działań wojennych w Iraku i Syrii zginęło 45 tysięcy bojowników Państwa Islamskiego. Jego zdaniem na polu walki pozostało jeszcze 15 tysięcy ludzi w szeregach IS. Poprzednie szacunki podawały, że walczy tam od 19 do 25 tysięcy bojowników. MacFarland powiedział, że dokładnie oszacowanie liczebności organizacji terrorystycznej jest trudne. Ocenił jednak, że ich szeregi topnieją.
Zdaniem generała wspierane przez Amerykanów siły walczące przeciwko rządowi Assada odbijają z rąk terrorystów kolejne tereny w Syrii, natomiast w Iraku przeciwko Państwu Islamskiemu walczy armia, którą finansuje USA. Uważa on, że maleje również liczba chętnych na wstąpienie do szeregów IS.
Mimo osłabienia zdolności bojowych Państwa Islamskiego nadal pozostaje ono poważnym zagrożeniem. Generał spodziewa się, że ISIS zaadoptuje się do obecnej sytuacji i zorganizuje swoje działania na wzór partyzantki. Nadal należy się obawiać krwawych zamachów do jakich doszło w Europie oraz na Bliskim Wschodzie.
Moja ocena
Faktycznie da się zauważyć spadek liczby bojowników Państwa Islamskiego. Nie należy podchodzić do tego entuzjastycznie. Tak samo jak do wiadomości o mniejszej liczbie chętnych do walki w szeregach ISIS. Fakty jakimi chwali się generał MacFarland nie są żadną nowością. To nie jest sukces walczących przeciwko tej organizacji terrorystycznej. Rzeczywiście zginęło wielu bojowników, ale Amerykanie nie zauważają tego, że mają oni świetnych specjalistów w swoich szeregach. Dochodzi do rozłamów w organizacji, ale to decyzje polityczne. Pisałem niedawno dlaczego Al-Nusra oddzieliła się od IS. Tu wcale nie chodzi o zmianę poglądów albo kierunku działania. Teraz część z tych organizacji walczy razem z antyrządowymi bojownikami, których finansują zachodnie banki. Nie rozumiem co jest przełomowego w informacji jaką podał MacFarland. Państwo Islamskiego dorobiło się złej sławy. To jest powodem rozwiązania oficjalnych stosunków z lokalnymi oddziałami w Iraku i Syrii, ale pamiętajmy, że te podziały są tylko pozorem. Tak naprawdę ci ludzie nadal walczą w imię dżihadu, ale teraz mają dostęp do amerykańskiego uzbrojenia i mogą rekrutować swoich bojowników wśród nowych organizacji. Sam spadek rekrutów w ISIS nie jest dobrą wiadomością. Wystarczy wziąć wszystkie fakty na logikę. Państwo Islamskie poszło w trochę złym kierunku, więc liderzy decydują, że należy coś zmienić. Poszczególne fronty oddzielają się i znajdują nowych zwolenników. Tak jest im łatwiej, bo nie mają na plecach przyszytej łatki jednej z najważniejszych organizacji terrorystycznych. Teraz udają zainteresowanych walką o pozbawienie władzy Assada, ale gdy tylko to dojdzie do skutku znowu poniosą swe czarne flagi i będą mordować w imię islamu. Gra polityczna, w której gubią się nawet generałowie? Może tak, a może komuś zależy, aby pokazywać taki obraz. Nie warto w to wierzyć. Można zauważyć, że Obama będzie się mógł chwalić czymś czego nie osiągnął i pomagać Clinton zdobyć urząd prezydenta. W tym wszystkim widzimy bardzo ważny wniosek jaki wysuwa się kiedy poddamy obserwacji liberalne środowiska. Zależy im na całkowitym zakłamaniu prawdziwego obrazu świata. Oni chcą stworzyć matrix bez jakiegokolwiek programu komputerowego. Manipulacja umysłem, Najgorsze jest to, że ludzie dają się porwać w tę otchłań. Kiedyś tego pożałują.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz