Zacznijmy od opublikowanego dziś faktu
W rozmowie z "Pulsem Biznesu" Henryk Kowalczyk powiedział, że w budżecie brakuje około 5 miliardów złotych na wypłacenie środków w ramach programu 500+. Jednocześnie zapewnia, że te pieniądze się znajdą. Wiąże on to z uszczelnieniem systemu ściągania podatku VAT. Jego zdaniem pomoże również wykorzystanie środków unijnych, co ma przełożyć się na zwiększenie PKB.
Od początku wprowadzenia programu w życiu mówiono, że zabraknie środków na jego finansowanie. Premier Beata Szydło i jej ministrowie stanowczo odpierali ten fakt. Nie wiadomo co będzie z wypłatami środków w 2017 roku. Rząd przekonuje natomiast, że i tak znajdzie pieniądze na finansowanie tego projektu.
Przypomnijmy na czym polegam program 500+
Niezależnie od dochodu przysługuje ono każdej rodzinie na drugie i każde kolejne dziecko do ukończenia 18. roku życia. W przypadku rodzin z jednym dzieckiem, 500zł należy się rodzinom, które nie przekraczają progu 800zł netto dochodu miesięczne, natomiast dla rodzin z dziećmi niepełnosprawnymi ta kwota wynosi 1200zł. 500zł na pierwsze dziecko przysługuje również spełniającym próg kwoty dochodu miesięcznego netto rodzinom wielodzietnym.
Mój komentarz
O programie 500+ przyszło mi już pisać w poście o ocenie dotychczasowych rządów PiS. Sama idea takiej pomocy jest dobra, ale już wykonanie pozostawia wiele do życzenia. Fakty mówią same za siebie. Wielu ekspertów mówiło o tym, że w końcu zabraknie środków na finansowanie tego pomysłu. Zauważmy, że rząd otwarcie mówi o tym, że musi zabrać innym, aby dać rodzinom, które złożyły wnioski. W tym wypadku poszkodowanymi będą przedsiębiorcy, a to w znaczącym stopniu wpłynie na ceny. Musimy zadać sobie pytanie. Czy można pchać pieniądze z podatku VAT na realizację tego programu? Przecież wiele osób straci na tym. Nie można iść w złym kierunku za wszelką cenę. Program ten został bardzo entuzjastycznie przyjęty, bo ludzie dostali od państwa pieniądze do ręki. Tylko ci sami ludzie nie zauważają, że to wpłynie na kształtowanie się rynku sprzedaży detalicznej w naszym kraju. Pokrótce można powiedzieć, że ceny pójdą w górę. PiS zamiast uszczelniać system VAT powinien pomyśleć nad ułatwieniami dla przedsiębiorców. Zauważmy, że w tej chwili podatek VAT jest często płacony wielokrotnie za jedną rzecz. Mówiłem o tym, że rząd powinien przemyśleć program 500+ i lepiej go zorganizować. W tej chwili wystawiam Beacie Szydło wielki minus. Nie podoba mi się to, że rządzący na siłę podążają w złym kierunku. Wiele osób się ze mną nie zgodzi. Wiadomo, że każdy ma swoje powody, ale baczna obserwacja obecnej sytuacji pokazuje, że format wypłaty środków z programu 500+ nie był dobry. Wiem, że jest wiele rodzin, w których te pieniądze zostały spożytkowane należycie. Czekali na taką pomoc, bo mają kilkoro dzieci. Do tego mąż pracuje za minimalną krajową, a żona zajmuje się potomstwem. W domu nie ma żadnej patologii, a jedyny problem to bieda. Dzięki temu dzieciaki są teraz lepiej ubrane, a rodzice nie martwią się o opłaty. To jest przykład, że taka pomoc jest potrzebna, ale zauważmy, że nie zawsze trafia ona w odpowiednie ręce. Sam mam wiele pomysłów na lepszą organizację takiego przedsięwzięcia i nie rozumiem tego, że rządowi eksperci nie widzą bardziej optymalnych i rozsądniejszych rozwiązań. Rząd Beaty Szydło spostrzegł, że ten program przyniósł im ogromne poparcie, ale nie może tak się dziać kosztem gospodarki państwowej.
Pani Premier i Ministrowie nie idźcie tą drogą - te słowa bardzo pasują do obecnej sytuacji.
Moim zdaniem to czas, aby usiąść i zastanowić się jak zorganizować tą pomoc. Wiadomo, że jest ona potrzebna, ale niech trafia do rodzin jej wymagających. Nie chce, żeby jakiś alkoholik przepijał pieniądze z moich podatków. Tak samo nie podoba mi się to, że pomoc na drugie i każde kolejne dziecko może dostać każda rodzina, bo nie ma górnego limitu dochodu miesięcznego netto. Uważam, że przyznanie środków powinno opierać się nie tylko na złożeniu wniosku, ale czasem warto skontaktować się z dzielnicowym lub po prostu dokonać niezapowiedzianej wizyty w niektórych domach. Skoro dajemy ludziom państwowe pieniądze to wiedzmy, że nie idą one na marne albo tam gdzie już jest ich za dużo. Każdy zapewne w swoim otoczeniu znajdzie zarówno alkoholika pijące za pieniądze z 500+, jak i kogoś bogatego kto złożył wniosek, bo dla niego dzieci to inwestycja. Nie traktujmy dzieci jak inwestycji! Rząd, który jest przeciwny in-vitro chce doprowadzić do produkcji ludzi i sztucznego zwiększenia przyrostu naturalnego rozdając środki z budżetu państwa. Czy to jest normalne? Każdy musi odpowiedzieć sobie we własnym zakresie.
Nie krytykuje samej idei programu 500+. Nie podoba mi się jednak jej wykonanie i marnotrawienie środków z budżetu państwa. Przy lepszej organizacji program ten byłby bardzo dobry, ale w tej chwili jest zbyt otwarty. Należy się zastanowić nad zmianami, a nie ślepo pchać środki w to co wymyślił rząd Szydło.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz