środa, 24 sierpnia 2016

O 500+ po raz kolejny

Rząd nie ma ambicji, aby kontrolować obywateli

Szeroko komentowana w mediach jest wczorajsza wypowiedź wiceministra rodziny Bartosza Marczuka. Mówił on na temat programu 500+. Jego zdaniem to rodziny najlepiej wiedzą na co potrzebne są im pieniądze. Dodał również, że rząd nie ma prawa kontrolować wydatków z programu, ale jednocześnie zapowiedział, że pieniądze nie mogą być marnotrawione. 

Program działa od początku kwietnia. Do tej pory złożono 2,7 mln wniosków, a wypłacono na ten cel ponad 7,1 mld złotych. Wsparciem objętych jest 3,6 mln dzieci. Czasem pomoc pieniężna jest zamieniana na świadczenia rzeczowo jest to jednak bardzo mały odsetek, bo 0.02 procent rodzin w skali całego kraju, czyli jak mówi rząd tylko 439 przypadków. 

Zdaniem wiceministra samorządy wiedzą, w których rodzinach środki mogą być źle spożytkowane oraz mają informację o osobach nieporadnych życiowo, które nie radzą sobie z planowaniem domowego budżetu. Według Marczuka rząd ufa obywatelom, ale jednocześnie zostawił sobie furtkę w formie zapisu, który pozwala na wypłatę świadczeń w sposób bezgotówkowy. Mówił też, że w zapisach nie zostało określone na co pieniądze mogą być wydane. 

Ważne jest również to, że często pracownicy socjalni wiedzą, w których przypadkach należy ograniczyć wydawanie gotówki do ręki i zastosować pomoc rzeczową. Widzimy jednak, że dzieje się to bardzo rzadko. Na pewno nie pokazuje to prawdziwej skali prób marnotrawienia pieniędzy z 500+.

Bank Światowy o 500+

Dzisiaj opublikowany został raport Banku Światowego, który zachwala program 500+. Według opublikowanych danych program przyczynia się do redukcji skrajnego ubóstwa oraz pomaga w walce z nierównościami społecznymi. Szacunkowe dane podają, że wskaźnik skrajnego ubóstwa w Polsce zmienił się z 8,9 procent do 5,9 procent.  

Jednocześnie Bank Światowy zwraca uwagę na wysokie koszta tego przedsięwzięcia. Jest to 1,5% PKB, ale wynika, że większość zwróci się ze względu na wpływy z VAT. 

Zdaniem badaczy rząd musi pilnować, aby nie przekroczone zostały bezpieczne ramy deficytu budżetowego i długu publicznego. 


Moja ocena


Czy rząd nie ambicji kontrolować obywateli, którym daje pieniądze za nic nie robienie? Moim zdaniem na pełne prawo, dlatego nie zgadzam się po części z wczorajszą wypowiedzą pana wiceministra. Nie można dopuścić do marnotrawienia pieniędzy. Zauważmy, że jedynym powodem za jaki, w tym wypadku, ludzie dostają świadczenie jest rozmnażanie się. Odsetek rodzin, w których wypłaty pieniężne zamieniono na pomoc rzeczową, jest bardzo mały i w żaden sposób nie oddaje rzeczywistości. Rozumiem, że rząd nie zawarł w ustawie zapisu o tym na co ta pomoc ma być przeznaczana, ale nie można przyzwolić, aby dzieciorobny alkoholik pił za pieniądze z programu 500+ podczas, gdy dzieci będą łykać ślinę i suchy chleb. Mówiłem już wcześniej, że pracownicy pomocy socjalnej powinni współpracować ściśle z policją. Takim osobom należy nieść pomoc, ale jeśli nie radzą sobie ze swoim życiem to trzeba zmienić sposób tej pomocy. Pierwszym ruchem w tym celu powinna być zmiana mentalności Polaka, który gardzi pomocą rzeczową (jedzeniem, artykułami do higieny). Ludzie często traktują taką pomoc jaką pogardę. Można powiedzieć wprost niektórym. Idziesz na odwyk, przestajesz pić i możesz rządzić pieniędzmi, bo dopiero wtedy dostaniesz gotówkę do ręki. To są największe wady tego programu z jakimi należy sobie poradzić. Każdego kolejnego miesiąca na ten cel rząd wydaje prawie 2 miliardy złotych. Czas podjąć działania, które ograniczą możliwości nadużyć. Widzimy, że program jest dobry i pomaga tam gdzie ta pomoc jest potrzebna. Dane pokazują, że 500+ przyczynia się do zmniejszenia stopnia skrajnego ubóstwa. Należy jednak dokładnie śledzić czy to świadczenie nie przyczynia się do pogłębiania złego stanu finansowego państwa. Trzeba twardo zaznaczyć, że to świadczenie to chwilowa pomoc, a głównym celem rządu powinno być stworzenie godziwych warunków do pracy. Moim zdaniem dobrym pomysłem byłoby budowanie państwowych zakładów pracy albo ścisła współpraca z prywatnymi przedsiębiorcami. Warto iść w kierunku kształcenia specjalistów. Szkoły przyzakładowe, po których wyszkolony pracownik dostawałby pracę bardzo pomogłyby w likwidacji problemów z zatrudnieniem i brakiem wykwalifikowanych ludzi do pracy. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz