piątek, 21 października 2016

Francja: Niepokój wobec liczby radykalnych islamistów

Według danych służb specjalnych 15 tysięcy obywateli Francji wyznaje radykalny odłam islamu. Taką liczbę osób obejmuje baza danych stworzona po atakach na Charlie Hebdo. Informację podają również francuskie media. 

Służby określają te osoby jako "stwarzające potencjalne zagrożenie o charakterze terrorystycznym".  4 tysiące z nich znajduje się pod stałą obserwacją Dyrekcji Generalnej Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Departament ten zajmuje się kontrwywiadem oraz zapobieganiu najcięższym przestępstwom wymierzonym przeciwko Francji. 

Największym powodem do niepokoju jest postępująca radykalizacja nieletniej młodzieży, również dziewcząt. Najmłodsza osoba na liście ma 11 lat. Tylko we wrześniu francuska policja zatrzymała 10 osób w wieku 14-15 lat, które planowały ataki w imię islamu z użyciem noży na przypadkowych przechodniach. Zdaniem francuskich mediów największym źródłem radykalizacji nie są meczety, ale internet. 

Do największych skupisk radykalnych islamistów we Francji należą Paryż, Marsylia, Nicea oraz robotnicze miasta przy granicy z Belgią. 



Moja ocena


W ostatnim czasie coraz częściej służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo społeczeństwa zwracają uwagę na radykalny islam. Jeszcze do niedawna temat ten nie był poruszany ze względu na poprawność polityczną. Wiadomo, że podane informacje nie są w 100% rzetelne, ponieważ liczba 15 tysięcy islamistów zradykalizowanych wydaje się horrendalnie za niska skoro w samej Francji oficjalnie jest 4,5 miliona muzułmanów. Doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że statystyki te są zaniżone, a prawdziwa skala problemu może naprawdę przerażać. Należało jednak myśleć zanim pozwolono na wejście do kraju milionom imigrantów z Afryki Północnej oraz Bliskiego Wschodu. Wielu z nich korzysta teraz ze świadczeń socjalnych w mieszkaniu otrzymanym od państwa francuskiego i może się radykalizować. Trafnym spostrzeżeniem jest fakt, że w stosunku do osób młodych do radykalizacji najbardziej przyczynia się internet. Ma on większy wpływ niż meczety. Wszystko dzieje się ze względu na rozwój technologiczny. Młodzi ludzie bez względu na to jaką religię wyznają chętnie korzystają z internetu. Z tego powodu łatwiej dotrzeć do nich właśnie tym kanałem informacji. 

Francja musi podjąć zdecydowane kroki celem walki z radykalnym islamem. W innym wypadku po ulicach Paryża i innych miast będą biegali młodzi islamiści gotowi do zabijania Francuzów. Co chwila słyszymy podawane informacje o kolejnych zatrzymaniach osób przygotowujących ataki terrorystyczne w imię religii. Czy warto zamykać takie osoby w więzieniach i utrzymać je z podatków płaconych przez uczciwych obywateli? Moim zdaniem absolutnie nie. Odpady społeczne takie jak radykalni islamiści gotowi do mordowania nie powinni mieć prawa do życia na tym świecie. Tutaj już nie wystarczą słowa, potrzebne są zdecydowane działania. Muzułmanie już teraz czują się swobodnie w Europie i niezbyt kryją się z radykalizacją poglądów religijnych. Na każdego zatrzymanego terrorystę przypada kilka osób, które dopiero wstępują w szeregi islamskiej siatki terrorystycznej.  

Punkt krytyczny został już dawno przekroczony. Teraz jedynym sposobem jest wypowiedzenie otwartej wojny radykalnemu islamowi. 

czwartek, 20 października 2016

Niemcy: Poważne zaniedbania urzędników

Według podawanych oficjalnie informacji Federalny Urząd ds. Migracji i Uchodźców nie rozpoznał u imigrantów fałszywych paszportów. Niemieckie kraje związkowe domagają się ponownego sprawdzenia tożsamości ich posiadaczy.

W ogłoszonych komunikatach jest otwarcie mowa o tym, że Urząd ds. Migracji i Uchodźców nie rozpoznał sfałszowanych paszportów przy ustalaniu tożsamości osób ubiegających się o azyl.

Władze Brandenburgii domagają się sprawdzenia 18 tysięcy uchodźców, którzy przybyli do tego landu między 5 a 22 grudnia 2015 roku. Ze względu na brak odpowiedniego personelu wielu z nich nie poddano kontroli. 

Losowe kontrole wykazały, że wielu emigrantów posługuje się paszportami, które nie odpowiadają prawdziwej tożsamości. Tylko w jednym mieście odkryto 19 takich przypadków poprzez wyrywkowe kontrole. 

W Meklemburgii - Pomorzu Przednim sprawdzane jest aktualnie ponad 3300 paszportów. Do tej pory ustalono, że 140 osób posiadało sfałszowane, syryjskie paszporty. 



Moja ocena


Niemieckie władze w rzeczywistości nie wiedzą kogo przyjęły na swój teren wraz z falą uchodźców. Wykwalifikowani pracownicy mieli problem z rozpoznaniem fałszywych paszportów. Tym sposobem do Europy dostało się wielu gotowych go walki islamistów. Są oni codziennym utrapieniem dla obywateli państw zachodnich. Zaskakująco wysoki jest również odsetek przestępczości wśród imigrantów z Bliskiego Wschodu oraz z Afryki Północnej. Mimo tego, że obywatele są zastraszeni to rządy cały czas odwracają wzrok od poważnych, bieżących problemów. Odwlekanie działania w sprawie uchodźców może przynieść fatalne skutki. Władze Brandenburgii żądają sprawdzenia 18 tysięcy uchodźców, którzy przybyli między 5 a 22 grudnia 2015 roku. To pokazuje jak wysoce zaniżane są statystyki podawane do powszechnej informacji. 18 tysięcy to liczba imigrantów zarejestrowanych. W rzeczywistości może być ona o wiele większa. Wiadomo, że losowe kontrole wskazują na dużą ilość osób z fałszywymi paszportami. Mowa tutaj głównie o imigrantach ekonomicznych, którzy wykorzystują falę migracji, aby dostać się do Europy. Głównym powodem takiego działania są wysokie świadczenia socjalne dla uchodźców z Bliskiego Wschodu. Oprócz pieniędzy dostają oni również mieszkania i dostęp do świadczeń medycznych. Dzieci imigrantów mogą za darmo uczęszczać do szkoły. Sponsorem takiej rozrzutności zachodnich rządów są ciężko pracujący obywatele Europy, w tym również Polacy, którzy płacą podatki w takich krajach jak Niemcy, Belgia, Francja czy Wielka Brytania. 

Wszystkie informacje o imigracji z Bliskiego Wschodu pokazują, że problem ten jest o wiele większy niż przypuszczano. Rozwiązań należy szukać w zakończeniu wojen, a nie w sprowadzaniu kolejnych muzułmanów, którzy na europejskim socjalu mogą się swobodnie radykalizować. 


niedziela, 18 września 2016

Ataki na Polaków w Wielkiej Brytanii

W ostatnim czasie ogromną siłę przybrały ataki obywateli Wielkiej Brytanii na pracujących tam Polaków. Co kilka dni słyszymy o kolejnym ataku o podłożu ksenofobicznym. Wszystko nasiliło się po referendum o potencjalnym Brexicie. W tym momencie możemy zauważyć obraz prawdziwych, młodych brytoli. Nie warto ich nawet nazywać Brytyjczykami. Jak widać w resztkach ich mózgów brakuje wiedzy z historii, o tym jak to właśnie Polacy bronili Wysp przed wojskami Hitlera. Wszystko działo się niedługo po tym jak Wielka Brytania nie pomogła Polsce w żaden sposób. Mimo tego dzielni, polscy lotnicy bronili Londynu do upadłego. Teraz brytole pokazują jaki mają stosunek do historii. To dzięki Polakom mogą żyć w wolnym kraju, bo nie wiadomo co by się stało, gdyby Hitler zdobył Londyn. Jak wtedy mogłaby się potoczyć historia? Czy nadal królowa sprawowałaby tam władzę?

Z drugiej strony warto zauważyć, że ci sami "Brytyjczycy", którzy atakują Polaków zarabiających w legalny sposób nie mają odwagi, aby bić muzułmanów, którzy organizują patrole szariatu. Gdzie wtedy jest ich odwaga i chęć do agresji? Musimy wprowadzić w Polsce zmiany, które będą pozwalały na godne warunki pracy. Nie możemy pozwalać, aby nasi obywatele byli bici i poniżani, gdy legalnie pracują na Wyspach. Gdy nie Polacy do dziś brakowałoby tam specjalistów z wielu dziedzin. Bez ciężkiej pracy Polaków w Wielkiej Brytanii nie byłoby wielu lekarzy, budowlańców czy osób związanych z szeroko rozumianym biznesem restauracyjnym. Za ciężką pracę brytole odwdzięczają się agresją. Władze mówią, że nie będzie przyzwolenia na takie ataki, ponieważ wiedzą, że bez pracy, jaką wykonują Polacy, Wielka Brytania miałaby spore problemy. 

Ataków dokonują młodzi ludzie, którzy niejednokrotnie myślą, że Polacy zabierają im pracę. Między innymi taki przekaz był wielokrotnie prowadzony przez Camerona. Niestety bezrobocie wśród młodych jest po prostu spowodowane tym, że tak naprawdę nie chcą oni pracować, a przybywający na Wyspy Polacy łapią się wszelkich zajęć, aby tylko zarobić. Może młodzi brytole, w których krwi płynie ksenofobia zaczną być agresywni względem imigrantów z Afryki, którzy przybywają licząc tylko i wyłącznie na świadczenia socjalne. Moim zdaniem, jednak są oni zbyt wystraszeni, aby atakować zorganizowane grupy muzułmanów, a wolą być agresywni wobec Polaków, którzy odpoczywają po ciężkim dniu w pracy. Islamiści zamiast tego siedzą sobie i się radykalizują za pieniądze zarobione przez rodziców tych brytoli.

Warto pamiętać, że nie wszyscy są tacy sami. Najgorsze jest jednak to, że są to w szczególności bardzo młodzi ludzie.  

Belgia: Zatrzymania osób podejrzanych o terroryzm

W Belgii zatrzymano dwie osoby podejrzane o przynależność do organizacji terrorystycznej. Służby specjalne przeprowadziły operacje w kilku dzielnicach Brukseli oraz Liege. 

Jak informują belgijskie władze 28-latek przygotowywał atak terrorystyczny. Media podają, że zagrożenie było bardzo duże. Drugi zatrzymany to jego współpracownik. 

Według nieoficjalnych informacji służby przechwyciły wiadomość jaką 28-latek wysłał z szyfrowanego komunikatora, którym posługują się bojownicy Państwa Islamskiego. 

W ubiegłym tygodnie w taki sam sposób przechwycenie wiadomości umożliwiło zatrzymanie trzech osób planujących zamach we Francji. 

Nie wiadomo czy zatrzymani w obu krajach mieli między sobą jakieś powiązania.



Moja ocena



Kolejne zatrzymanie i znów widzimy, że terroryści nie mają żadnych przeszkód, aby się rozwijać. Przecież te 5 osób to tylko wierzchołek góry lodowej w kierunku, której nieubłaganie płynie statek "Europa". Kolejni bojownicy ISIS przygotowują zamachy, a Unia dalej chce przyjmować uchodźców. W tej chwili w krajach Europy Zachodniej są miliony gotowych do walki bojowników, którzy zjednoczą się pod banderą islamu. Być może wystawienie przynęt to chęć uśpienia czujności służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Jeśli tak to po raz kolejny będzie to samo. Płacz, zjednoczenie i brak jakichkolwiek zdecydowanych reakcji. Wszystko w imię poprawności politycznej. Cały czas słyszymy, że przybyli do Europy imigranci planują zamachy, a mimo to władze nie mają zamiaru podjąć działań, które pozwolą na poprawę bezpieczeństwa. 

Jednocześnie warto zwrócić uwagę, że rządom państw na Zachodzie zależy na stałym zastraszaniu obywateli, ponieważ, jak już wielokrotnie wspominałem, zastraszone społeczeństwo się nie buntuje i boi się publicznie demonstrować, bo w każdej chwili może dojść do ataku terrorystycznego. Polityczna gra tych tzw. elit prowadzi do upadku wszelkich wartości jakie przez wieki przetrwały w Europie. Przestańmy na to patrzeć i zacznijmy działać, bo nas też to dotknie. 

czwartek, 15 września 2016

Brak szacunku dla ofiar katastrofy w Smoleńsku

Ostatnimi czasy w mediach robi się coraz głośniej o katastrofie w Smoleńsku. Temat ten został, delikatne mówiąc, zapomniany, a obecny rząd stara się robić wszystko, aby cały czas tlił on się w dyskusji publicznej. PiS nie zauważa, że takie działanie tylko szkodzi ich wizerunkowi. Poza tym jest to jawne wyrażanie braku szacunku dla osób, które zginęły w katastrofie Tupolewa z prezydentem Lechem Kaczyńskim na pokładzie. Jednocześnie chciałbym podkreślić, że nie oceniam tego co tam się stało. Całe zdarzenie zasługuje na wytłumaczenie, ale nie róbmy wszystkiego medialnie. Niech ofiary zaznają naszego szacunku. 

Niestety Jarosław Kaczyński oraz Antoni Macierewicz robią publicznie cyrk z całego zdarzenia. Do sprawy należało powołać niezależnych ekspertów. Do tej pory nie zrobił tego nikt z PO-PiSu. Jeżeli chcemy wyjaśnić przyczyny katastrofy zróbmy to profesjonalnie, a nie jak dzieci. 

Niedawno pojawiła się informacja o planowanej ekshumacji ofiar. Zupełnie nie rozumiem w czym ma to pomóc, ale zauważmy, że automatycznie po takiej deklaracji ze strony komisji badającej całą katastrofę oraz zapewnieniach pani Wasserman, że to działanie jest konieczne podano do wiadomości publicznej, że w tym wypadku również konieczny będzie kolejny pogrzeb prezydenta oraz innych ofiar. 

Proszę PiSu, proszę nie robić cyrku ze śmierci 96 osób. 

Chciałbym również zauważyć, że takim samym cyrkiem jest stawianie pomników byłemu prezydentowi. Zupełnie on sobie na to nie zasłużył. To powoduje, że ludzie wręcz śmieją się z tej całej sytuacji. Nie mają szacunku do ofiar, ponieważ widzą pomniki ludzi, którzy nie zrobili nic szczególnego dla naszego kraju. Efekt działania jest zupełnie odwrotny niż ten zakładany. 

Czasem czuję, że katastrofa smoleńska to dla niektórych jakby pożywienie. Muszą oni codziennie o niej wspominać. Nie będę już wypowiadał się o tzw. "apelu smoleńskim", który uwłacza bohaterom innych uroczystości patriotycznych. Ta historia nie daje powoduje do organizowania pisowskiego czy platformowego cyrku. To moment do zadumy nad tym jak szybko może skończyć się życie nawet tak ważnej osoby jak prezydent. W miejscu na szacunek dla tragicznie zmarłych jest chwila na zastanowienie się nad sensem sporów jakie są obecne na naszej scenie politycznej. 

Niestety, politycy zamiast myśleć o naprawie kraju dalej myślą o wyzyskiwaniu zwykłych obywateli. Stają ponad podziałami tylko wtedy, gdy liczą się ich interesy.

Na koniec chciałbym dodać, że nigdy nie poprę PiSu w żaden sposób, ponieważ z obserwacji wyczuwam, że bliżej im do czubków niż do normalnych. Czerwona kartka. GET OUT!*




*nie chciałem pisać wypierdalać drukowanymi, ale mam nadzieję, że pisiory zrozumieją. 




poniedziałek, 12 września 2016

PiSie nie pozwalaj sobie!

Dziś podczas konferencji PiS z udziałem Ryszarda Terleckiego doszło do incydentu. Interwencję podjęła Straż Marszałkowska. 

Podczas rozmowy polityka PiS z dziennikarzami do dyskusji włączył się prezes Fundacji imienia Dobrego Pasterza Paweł Bednarz. Próbował on zadać pytanie. 

Mężczyzna zapytał Terleckiego o interwencję rządu ws. sprzedaży dzieci z domów dziecka za granicę i rozdzielania rodzeństw. 

Odciągnąć go próbował pracownik biura prasowego PiS. Doszło do przepychanki i interweniowała Straż Marszałkowska, która stanęła po stronie osoby z PiS. 

Paweł Bednarz powiedział. że nie wyklucza skierowania sprawy do sądu. Wyjaśniał on, że chciał zadać politykowi tylko jedno pytanie. W sejmie przebywał na zaproszenie posłanki Kukiz '15.



Moja ocena



Nie wiem czy przeczyta to ktoś związany z PiS czy nie, ale nie zależy mi na tym. Mimo tego i tak od dzisiaj PiS będzie mi się kojarzył ze zwykłym chamstwem, które poszczególni posłowie i inni pracownicy przywieźli ze sobą do Warszawy na Wiejską. Nazwa ulicy pasuje idealnie do tego co dzisiaj stało się w sejmie. Pan "pracownik biura prasowego PiS". jak nazywają go media. powinien z miejsca wylecieć na twarz i dostać odpowiedni wyrok za takie zachowanie. Demokracja upada? Naprawdę nie wiem co pisiory sobie myślą, ale nie ma miejsca na takie wydarzenia. Wiadomo, że pan od agresywnej interwencji będzie kryty, a jeśli rzeczywiście się tak stanie to czas zacząć silnie odpowiadać na takie działania rządu. Teraz trzymają oni obywateli za gęby, bo dali 500+ i w każdej chwili mogą zabrać. Ludzie o to się nie bójcie. Rząd nie ma własnych pieniędzy. Najpierw musi komuś zabrać, żeby potem wam dać. Zabiera nawet od was poprzez podatki, vaty i inne akcyzy. W cenie litra paliwa ponad 50% składowej to akcyzy. VAT 23%. Rząd natomiast szykuje sobie nowe koryto. Tym razem paść się będą świnie z PiS. Razem z nimi będzie z pewnością chory psychicznie ojczulek z Torunia. 

Za dzisiejsze zdarzenie w sejmie PiS dostaje żółtą kartkę. To jest jawny zamach na wolność słowa. Przecież oni tak bardzo chcą wolności. Nie dajcie się zwieźć. 

Należy również odnieść się do tematu, który poruszył pan Bednarz. To bardzo ważne zagadnienie, które nie może zostać zamiecione pod dywan i zapomniane w cieniu incydentu w sejmie. O adopcji zagranicznej i rozdzielaniu rodzeństw należy mówić otwarcie, głośno i wyraźnie. Czyżby PiS miał takie same problemy jak poprzednicy?

Czekam na dalsze wydarzenia jakie przyniosą rządu pisowców, ale już w tej chwili widzę, że minusów będzie zdecydowanie więcej. 

Pan pracownik biura prasowego PiS zasługuje swoją postawą na porządną karę. Może obcięcie języka w zamian za łamanie podstawowych praw demokracji. Jednym z nich jest wolność słowa. 

W czasie pisania tego postu doczytałem co nieco, więc ujmę część z tego co o sprawie mówi PiS.

Terlecki powiedział, że pan Wilamowski, odpowiedzialny za agresywne zachowanie, nie zostanie w żaden sposób ukarany, ponieważ zachował się on "właściwie i profesjonalnie".

Jak już mówiłem wielokrotnie każdy ma prawo być idiotą. Partia prawych i sprawiedliwych niech sobie uważa na takie zachowania, bo nie są oni jedyną partią w Polsce. Jest z czego wybierać od prawej do lewej. Fakt, że każda obecna w tej chwili na polskiej scenie politycznej partia jest nastawiona na własne korzyści, a nie na odbudowanie silnego państwa. 

Poza tym pan Terlecki powiedział, że czuje się niebezpiecznie ze względu na dzisiejszy incydent oraz wspomniał, że trzeba pracować nad bardziej komfortowym rozwiązaniem umożliwiającym przeprowadzanie konferencji prasowych. 

CYRK. 

Naprawdę mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda nam się kopnąć ich wszystkich w dupę i zmienić ten kraj. 

Wszystkie wypowiedzi jednocześnie przyćmiewają prawdziwy problem jaki został poruszony całym zdarzeniem. Czekam na reakcję rządu ws. "sprzedaży dzieci z domów dziecka za granicę" oraz rozdzielania rodzeństw podczas adopcji. 

niedziela, 11 września 2016

Ciekawe prawo w Niemczech

Przy okazji informacji, która została wczoraj podana do wiadomości warto zwrócić uwagę na prawo w Niemczech, które pozwala oprawcom z czasów II wojny światowej uniknąć jakiejkolwiek kary. 

Wiadomo, że ze względu na zły stan zdrowia 92-letnia kobieta, która pracowała jako telegrafistka w dowództwie obozu koncentracyjnego w Auschwitz nie stanie przed sądem. Kobieta jest niewidoma i prawie głucha, a choroba, którą przeszła w zeszłym roku, nie pozwala jej na wysiłek psychiczny i fizyczny związany z procesem. 

Kobieta była oskarżona o pomoc w zamordowaniu 260 tysięcy Żydów deportowanych do Auschwitz-Birkenau. Pracując jako telegrafistka przesyłała ona raporty o pracy obozu do Berlina i odbierała polecenia. 

Niemiecka prokuratura ściga od kilku lat osoby współodpowiedzialne za zbrodnie dokonane w czasie wojny. Mimo to nie można ich jednak postawić w stan oskarżenia. 

Byli strażnicy obozowi pozostają zazwyczaj bezkarni ze względu na orzeczenie Trybunału Federalnego z 1969 roku, które mówi, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy podejrzanego. 

Przełomowym wydarzeniem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka, który był strażnikiem w obozie w Sobiborze. Sąd w Monachium uznał go za winnego mimo braku dowodów na popełnienie czynów karalnych.



Moja ocena


Wprowadzenie prawa, które pozwala pozostać bezkarnym sprawcom największych zbrodni XX wieku jest powodem do zastanowienia. Przecież kilka dni temu mówiła, że Niemcy są zbudowane na sprawiedliwości. Każdy może sam osądzić czy tak jest w rzeczywistości. Jeśli nadal obowiązuje takie prawo to nie można w żaden sposób mówić o sprawiedliwym państwie. Przepis z 1969 roku mówi, że osądzenie kogoś za morderstwo jest możliwe tylko i wyłącznie po udowodnieniu indywidualnej winy podejrzanego. Wszystko ma się dobrze jeśli mówimy o zwyczajnych morderstwach w czasie pokoju, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę zbrodnie wojenny to wiemy, że udowodnienie indywidualnej winy jest prawie niemożliwe. Warto zadać w takim razie pytanie. Dlaczego prawo ma stawać w obronie zbrodniarzy? Może wszystko dlatego, że rząd Niemiec nie chciał stawiać przed sądem swoich ojców i dziadków. Kto może wiedzieć co kierowało wprowadzeniem takiego przepisu?

Nawet jeżeli wprowadzono taki zapis to należało dostosować go do rzeczywistości. Osobiście sądzę, że był na to czas przez ostatnie 47 lat. Za czyny jakie popełnili ci ludzie zasługują oni na piekło na ziemi nawet jeśli są głusi, ślepi i mają ponad 90 lat. Gdy brali udział w tych zbrodniach byli młodzi i sami podejmowali decyzję o tym, aby być częścią maszyny śmierci zbudowanej przez Hitlera. To sprawia, że nie zasługują oni na żadną litość. Kobieta, o której mowa w związku z oddaleniem oskarżenia z powodów zdrowotnych, pomagała w organizacji masowych egzekucji przeprowadzanych w obozie w Auschwitz. To ona odbierała rozkazy i przekazywała raporty dla dowództwa w Berlinie. 

Fakt, że w 2011 roku była głośna sprawa, w wyniku której skazano strażnika z obozu w Sobiborze, jednak warto zaznaczyć, że jest to wyjątkowy przypadek kiedy sędzia zdecydował się na taki wyrok mimo braku dowodów. To dobry kierunek, ale wiele z tych osób już nie żyje, a nie zostali w żaden sposób rozliczeni za życia za swoje czyny. 

Zwracanie uwagi na stan zdrowia jest częstym powodem nie stawiania w stan oskarżenia zbrodniarzy wojennych. Często zbieranie dowodów jest kończone przez trzecie pokolenie, bo poprzednim dziwnie nie szło. Warto jednak mówić o tym, że ci ludzie byli bezlitośni dla swoich ofiar i wręcz cieszyli się z okrucieństwa jakim darzyli drugiego człowieka.

Dla tych zbrodniarzy nie powinny obowiązywać ani prawa człowieka ani oznaki jakiejkolwiek litości ze względu na wiek lub stan zdrowia. Piekłem za piekło.