poniedziałek, 12 września 2016

PiSie nie pozwalaj sobie!

Dziś podczas konferencji PiS z udziałem Ryszarda Terleckiego doszło do incydentu. Interwencję podjęła Straż Marszałkowska. 

Podczas rozmowy polityka PiS z dziennikarzami do dyskusji włączył się prezes Fundacji imienia Dobrego Pasterza Paweł Bednarz. Próbował on zadać pytanie. 

Mężczyzna zapytał Terleckiego o interwencję rządu ws. sprzedaży dzieci z domów dziecka za granicę i rozdzielania rodzeństw. 

Odciągnąć go próbował pracownik biura prasowego PiS. Doszło do przepychanki i interweniowała Straż Marszałkowska, która stanęła po stronie osoby z PiS. 

Paweł Bednarz powiedział. że nie wyklucza skierowania sprawy do sądu. Wyjaśniał on, że chciał zadać politykowi tylko jedno pytanie. W sejmie przebywał na zaproszenie posłanki Kukiz '15.



Moja ocena



Nie wiem czy przeczyta to ktoś związany z PiS czy nie, ale nie zależy mi na tym. Mimo tego i tak od dzisiaj PiS będzie mi się kojarzył ze zwykłym chamstwem, które poszczególni posłowie i inni pracownicy przywieźli ze sobą do Warszawy na Wiejską. Nazwa ulicy pasuje idealnie do tego co dzisiaj stało się w sejmie. Pan "pracownik biura prasowego PiS". jak nazywają go media. powinien z miejsca wylecieć na twarz i dostać odpowiedni wyrok za takie zachowanie. Demokracja upada? Naprawdę nie wiem co pisiory sobie myślą, ale nie ma miejsca na takie wydarzenia. Wiadomo, że pan od agresywnej interwencji będzie kryty, a jeśli rzeczywiście się tak stanie to czas zacząć silnie odpowiadać na takie działania rządu. Teraz trzymają oni obywateli za gęby, bo dali 500+ i w każdej chwili mogą zabrać. Ludzie o to się nie bójcie. Rząd nie ma własnych pieniędzy. Najpierw musi komuś zabrać, żeby potem wam dać. Zabiera nawet od was poprzez podatki, vaty i inne akcyzy. W cenie litra paliwa ponad 50% składowej to akcyzy. VAT 23%. Rząd natomiast szykuje sobie nowe koryto. Tym razem paść się będą świnie z PiS. Razem z nimi będzie z pewnością chory psychicznie ojczulek z Torunia. 

Za dzisiejsze zdarzenie w sejmie PiS dostaje żółtą kartkę. To jest jawny zamach na wolność słowa. Przecież oni tak bardzo chcą wolności. Nie dajcie się zwieźć. 

Należy również odnieść się do tematu, który poruszył pan Bednarz. To bardzo ważne zagadnienie, które nie może zostać zamiecione pod dywan i zapomniane w cieniu incydentu w sejmie. O adopcji zagranicznej i rozdzielaniu rodzeństw należy mówić otwarcie, głośno i wyraźnie. Czyżby PiS miał takie same problemy jak poprzednicy?

Czekam na dalsze wydarzenia jakie przyniosą rządu pisowców, ale już w tej chwili widzę, że minusów będzie zdecydowanie więcej. 

Pan pracownik biura prasowego PiS zasługuje swoją postawą na porządną karę. Może obcięcie języka w zamian za łamanie podstawowych praw demokracji. Jednym z nich jest wolność słowa. 

W czasie pisania tego postu doczytałem co nieco, więc ujmę część z tego co o sprawie mówi PiS.

Terlecki powiedział, że pan Wilamowski, odpowiedzialny za agresywne zachowanie, nie zostanie w żaden sposób ukarany, ponieważ zachował się on "właściwie i profesjonalnie".

Jak już mówiłem wielokrotnie każdy ma prawo być idiotą. Partia prawych i sprawiedliwych niech sobie uważa na takie zachowania, bo nie są oni jedyną partią w Polsce. Jest z czego wybierać od prawej do lewej. Fakt, że każda obecna w tej chwili na polskiej scenie politycznej partia jest nastawiona na własne korzyści, a nie na odbudowanie silnego państwa. 

Poza tym pan Terlecki powiedział, że czuje się niebezpiecznie ze względu na dzisiejszy incydent oraz wspomniał, że trzeba pracować nad bardziej komfortowym rozwiązaniem umożliwiającym przeprowadzanie konferencji prasowych. 

CYRK. 

Naprawdę mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości uda nam się kopnąć ich wszystkich w dupę i zmienić ten kraj. 

Wszystkie wypowiedzi jednocześnie przyćmiewają prawdziwy problem jaki został poruszony całym zdarzeniem. Czekam na reakcję rządu ws. "sprzedaży dzieci z domów dziecka za granicę" oraz rozdzielania rodzeństw podczas adopcji. 

niedziela, 11 września 2016

Ciekawe prawo w Niemczech

Przy okazji informacji, która została wczoraj podana do wiadomości warto zwrócić uwagę na prawo w Niemczech, które pozwala oprawcom z czasów II wojny światowej uniknąć jakiejkolwiek kary. 

Wiadomo, że ze względu na zły stan zdrowia 92-letnia kobieta, która pracowała jako telegrafistka w dowództwie obozu koncentracyjnego w Auschwitz nie stanie przed sądem. Kobieta jest niewidoma i prawie głucha, a choroba, którą przeszła w zeszłym roku, nie pozwala jej na wysiłek psychiczny i fizyczny związany z procesem. 

Kobieta była oskarżona o pomoc w zamordowaniu 260 tysięcy Żydów deportowanych do Auschwitz-Birkenau. Pracując jako telegrafistka przesyłała ona raporty o pracy obozu do Berlina i odbierała polecenia. 

Niemiecka prokuratura ściga od kilku lat osoby współodpowiedzialne za zbrodnie dokonane w czasie wojny. Mimo to nie można ich jednak postawić w stan oskarżenia. 

Byli strażnicy obozowi pozostają zazwyczaj bezkarni ze względu na orzeczenie Trybunału Federalnego z 1969 roku, które mówi, że warunkiem skazania za pomoc w morderstwach jest udowodnienie indywidualnej winy podejrzanego. 

Przełomowym wydarzeniem było skazanie w 2011 roku Johna Demjaniuka, który był strażnikiem w obozie w Sobiborze. Sąd w Monachium uznał go za winnego mimo braku dowodów na popełnienie czynów karalnych.



Moja ocena


Wprowadzenie prawa, które pozwala pozostać bezkarnym sprawcom największych zbrodni XX wieku jest powodem do zastanowienia. Przecież kilka dni temu mówiła, że Niemcy są zbudowane na sprawiedliwości. Każdy może sam osądzić czy tak jest w rzeczywistości. Jeśli nadal obowiązuje takie prawo to nie można w żaden sposób mówić o sprawiedliwym państwie. Przepis z 1969 roku mówi, że osądzenie kogoś za morderstwo jest możliwe tylko i wyłącznie po udowodnieniu indywidualnej winy podejrzanego. Wszystko ma się dobrze jeśli mówimy o zwyczajnych morderstwach w czasie pokoju, jednak jeśli weźmiemy pod uwagę zbrodnie wojenny to wiemy, że udowodnienie indywidualnej winy jest prawie niemożliwe. Warto zadać w takim razie pytanie. Dlaczego prawo ma stawać w obronie zbrodniarzy? Może wszystko dlatego, że rząd Niemiec nie chciał stawiać przed sądem swoich ojców i dziadków. Kto może wiedzieć co kierowało wprowadzeniem takiego przepisu?

Nawet jeżeli wprowadzono taki zapis to należało dostosować go do rzeczywistości. Osobiście sądzę, że był na to czas przez ostatnie 47 lat. Za czyny jakie popełnili ci ludzie zasługują oni na piekło na ziemi nawet jeśli są głusi, ślepi i mają ponad 90 lat. Gdy brali udział w tych zbrodniach byli młodzi i sami podejmowali decyzję o tym, aby być częścią maszyny śmierci zbudowanej przez Hitlera. To sprawia, że nie zasługują oni na żadną litość. Kobieta, o której mowa w związku z oddaleniem oskarżenia z powodów zdrowotnych, pomagała w organizacji masowych egzekucji przeprowadzanych w obozie w Auschwitz. To ona odbierała rozkazy i przekazywała raporty dla dowództwa w Berlinie. 

Fakt, że w 2011 roku była głośna sprawa, w wyniku której skazano strażnika z obozu w Sobiborze, jednak warto zaznaczyć, że jest to wyjątkowy przypadek kiedy sędzia zdecydował się na taki wyrok mimo braku dowodów. To dobry kierunek, ale wiele z tych osób już nie żyje, a nie zostali w żaden sposób rozliczeni za życia za swoje czyny. 

Zwracanie uwagi na stan zdrowia jest częstym powodem nie stawiania w stan oskarżenia zbrodniarzy wojennych. Często zbieranie dowodów jest kończone przez trzecie pokolenie, bo poprzednim dziwnie nie szło. Warto jednak mówić o tym, że ci ludzie byli bezlitośni dla swoich ofiar i wręcz cieszyli się z okrucieństwa jakim darzyli drugiego człowieka.

Dla tych zbrodniarzy nie powinny obowiązywać ani prawa człowieka ani oznaki jakiejkolwiek litości ze względu na wiek lub stan zdrowia. Piekłem za piekło. 

Unia Europejska chętnie rozdaje

115 milionów euro dla uchodźców w Grecji. Takie środki zostaną przekazane na pomoc na pomoc dla imigrantów z Afryki przybywających do Europy. Komisja Europejska poinformowała, że to kolejne wsparcie w ramach nadzwyczajnego funduszu kryzysowego. 

Już na początku tego roku przekazano Grecji ponad 80 milionów euro. Łącznie unijna pomoc dla Grecji w związku z kryzysem imigracyjnym przekroczyła miliard euro. 

Przekazane środki mają zaspokoić podstawowe potrzeby uchodźców, którzy docierają do Grecji. Mają zapewnić schronienie, żywność, wodę oraz ogrzewanie ze względu na zbliżającą się zimę. Uchodźcy będą dostawać pieniądze, aby móc zapłacić za edukację dzieci oraz opiekę zdrowotną. Zorganizowana ma być również pomoc dla sierot. 

Grecja to główny kraj tranzytowy dla imigrantów z Afryki i Bliskiego Wschodu. Po zamknięciu szlaku bałkańskiego utknęło tam ponad 60 tysięcy uchodźców. Władze w Atenach wielokrotnie prosiły Brukselę o pomoc. 



Moja ocena



Ciekawa sytuacja, która podkreśla problem związany z kryzysem imigracyjnym. Unia zamiast prowadzić działania mające na celu zatrzymanie fali uchodźców już na Morzu Śródziemnym robi wszystko, aby uchodźcy czuli się w Europie jak najlepiej. Zauważmy, że Bruksela zdaje sobie sprawę z wspierania nie tylko uchodźców, ale również imigrantów ekonomicznych. Ponad miliard euro dla Grecji na rzecz wsparcia w kryzysie imigracyjnym. Można pomagać, ale ta pomoc należy się tylko uchodźcom wojennym. Syryjskie kobiety i dzieci zasługują na pomoc, ale nie zasługują na nią młodzi mężczyźni, którzy są w stanie walczyć w kraju. Tak samo jest w przypadku imigrantów z Afryki. Oni nie uciekają przed wojną. Warto zwrócić uwagę na to, że terroryści z Państwa Islamskiego, którzy dostają się do Europy bez dokumentów są od początku utrzymywani przez pieniądze z Unii. To sprawia, że można wprost powiedzieć, że Unia Europejska wspiera terroryzm. Tak samo jest przez działania, które sprawiają, że imigranci czują się mile widziani.
Trzeba pomagać, ale nie można przygotowywać uchodźców do tego, że wszystko dostaną za darmo. Schronienie, żywność i woda to podstawy, ale czy dobrym kierunkiem jest przygotowywanie obozów tak, aby mogli oni spędzać tam kolejne miesiące. To problem, któremu należy stawić czoła, a nie odwlekać go, aż wszystko zrobi się samo. 

piątek, 9 września 2016

Wojna polsko-polska

Jerzy Kochanowski profesor Uniwersytetu Warszawskiego został pobity w tramwaju. Powodem miała być jego rozmowa po niemiecku z kolegą. 

Do zdarzenia doszło w tramwaju w pobliżu Powązek. Profesor wracał ze swoim kolegą Niemcem z cmentarza. Rozmawiali oni między sobą po niemiecku.

W trakcie podróży jeden z pasażerów zażądał od nich zaprzestania używania tego języka. Profesor odparł, że nie może tego zrobić, bo jego kolega nie będzie w stanie go zrozumieć. Po tych słowach został uderzony głową. 

Motorniczy tramwaju wykazał się bezmyślnością i był zainteresowany tylko tym, aby bójka nie miała miejsca w pojeździe. O pobiciu zawiadomiono policję, a sprawca uciekł. 



Moje ocena



W sumie to nie wiem od czego zacząć. Może zacznę od najważniejszego aspektu jaki dominuje w komentarzach internautów pod opisem tego wydarzenia. Wojna polsko-polska i wszechobecna nienawiść. Ciężko na to patrzeć i niektóre osoby nie zasługują na bycie Polakiem. Wielu z tych anonimowych komentatorów zasługuje jedynie na nazwanie polaczkiem. Ludzie naprawdę spójrzcie na siebie i zastanówcie czy chcecie, aby poglądy tak bardzo dzieliły Was w życiu codziennym. Czasem po prostu żal na to wszystko patrzeć. Pełni jadu i gotowi wepchnąć nóż w plecy drugiemu Polakowi. Pomyślcie czy chcecie, aby tak o Was mówiono. Nie wszyscy są tacy, ale ciężko zmyć plamy złego zdania jakie mają o nas inni. 

Ludzie!
Do cholery nie dajcie się dzielić partiom politycznym. Oni tego chcą, bo skłócony naród nigdy nie będzie silny. Puknijcie się w czoło wyznawcy Jarosława prawie świętego, tak samo ci od Swetru i kodziarze. Naprawdę jebnijcie się w puste łby i zauważcie, że im zależy na tym, aby Was podzielić. Silni naród to naród zjednoczony. 

Nie mam zamiaru komentować samego zdarzenia, ale wszystko to co wokół niego pokazuje jacy jesteśmy. Trzeba mówić ostro, bo inaczej puste pały nic nie pojmą. Naprawdę zastanówcie się KURWA (tutaj to słowo pełni rolę przecinka, który ma na celu podkreślenie sensu) czy chcecie, żeby wieczna dziewica Jarek, Tusk czy inny chuj dzielili nas wszystkich. Od Was zależy wszystko, jeśli Wy się zmienicie, zmieni się też kraj. 

Skończcie z mową nienawiści w imię podziałów politycznej. Elity polityczne tego chcą. Sami kłócą się na co dzień, a jak przychodzi moment ustalania podwyżek płac i emerytur dla posłów to pracują razem jak przyjaciele. Nagle się kochają i są ponad podziałami. 

Zastanówcie się w głębi czy chcecie iść na dno czy wolicie kopnąć ich w dupę i wreszcie wyjść na powierzchnie. 

UWAGA!
Jeżeli ktoś czuje się urażony tym wpisem to NIECH SPIERDALA!
Miękkie serduszka przepraszam za taki język, ale czasem tak trzeba. Szczególnie jeśli naprawdę chce się coś zmienić.

czwartek, 8 września 2016

Skrajna nieodpowiedzialność we francuskim stylu

W środę podano do wiadomości, że w niedzielę znaleziono podejrzano auto z butlami gazowymi w pobliżu katedry Notre-Dame w Paryżu. Ta informacja spowodowała nerwowość w mieście oraz nieprzychylne komentarze w mediach. Zdaniem ekspertów terroryści chcą zastraszyć władze.

Samochód był zaparkowany w turystycznej dzielnicy w alejce, w której obowiązuje zakaz zatrzymywania się. Stał tam ponad dwie godziny, choć zdaniem mer V dzielnicy Paryża policja została poinformowana o tym. Berthout wystosowała list do prefekta policji Paryża, w którym wyraziła zdziwienie, że policja nie zwróciła uwagi na samochód stojący z włączonymi światłami awaryjnymi bez tablic rejestracyjnych. 

Zdjęcia i nagrania pokazywane przez stacje telewizyjne potwierdzają informacje o sześciu butlach w pojeździe. Pięć pełnych było w bagażniku, a szósta pusta stała na przednim siedzeniu. W środku nie było zapalników, znaleziono jednak notatkę w języku arabskim. 

Po całym zdarzeniu policja zatrzymała trzy osoby. Wiadomo, że właściciel pojazdu jest znany policji z działalności w społeczności islamskiej. Wypuszczono go we wtorek wieczorem. W areszcie pozostaje jednak para trzydziestolatków, którzy znani są służbom wywiadowczym jako radykalni islamiści. 

Opublikowanie wiadomości sprawiło, że w środę okolice Notre-Dame świeciły pustkami, a policyjne kontrole było o wiele dokładniejsze i częstsze. 



Moja ocena



Osobiście jest ciężko mi ocenić całą tę sytuację. Zadaje sobie pytanie czy jakaś gotówka nie zamknęła oczu policjantów tuż obok tak ważnej paryskiej atrakcji turystycznej? Naprawdę nie wiadomo jak patrzeć na brak reakcji ze strony służb odpowiedzialnych za bezpieczeństwo. Samo to, że pojazd stał na awaryjnych bez tablic wzbudza podejrzenia, a dodana do tego widoczna na przednim siedzeniu butla zmusza do reakcji. Chyba, że komuś zależy, aby mieszkańcy byli zastraszeni. Mówiłem już wielokrotnie, że strach to najlepszy sposób, aby rządzić tłumem. W grze, jaką prowadzą wybrane przez nas elity, każda jednostka jest zwykłym pionkiem godnym poświęcenia. Trzeba mówić wprost i tak jak jest dlatego moim zdaniem należy kopnąć w dupę szefa policji oraz wszystkich policjantów, którzy byli na służbie w tym okręgu. Nie można zostawić tego bez reakcji. Jeżeli było przyzwolenie na stworzenie ewentualnego zagrożenia to nie zasługują oni na pracę w służbach bezpieczeństwa. Jeśli to była próba zastraszenia to nie należy szukać winnych za organizację tego przedsięwzięcia po stronie radykalnych muzułmanów. Odpowiedzialni za to wydarzenie ludzie stoją po stronie rządzących. Od pewnego czasu nie było zamachu i trzeba nadal trzymać społeczeństwo w ryzach. Ze strachu przed zamachami nie będzie protestów i manifestacji. Ludzie będą bali się publicznie wyrażać nienawiść do rządzących, a w obliczu kolejnych tragicznie zmarłych wszyscy będą się jednoczyć.

Jedynym sposobem na zatrzymanie postępującego upadku jest silnie przeciwstawienie się temu. Należy wziąć te wszystkie elity i rozliczyć ich ze wszystkich grzechów i zdrad. Wielokrotnie widzieliśmy w ostatnim czasie, że wszystkie kłótnie między partiami kończą się tam, gdzie zaczyna się wspólny zysk. To sprawia, że musimy dojść do władzy i zmienić wszystko. Mamy wiele wspaniałych krajów rządzonych przez najgorszy sort debili. Czas na zmiany jest teraz. Niedługo będzie za późno. III wojna światowa trwa nieprzerwanie od 1945 roku. W naszym regionie jest uśpiona, ale nie zmienia to faktu, że ona cały czas trwa. Wystarczy spojrzeć na te ostatnie 71 lat. Zauważmy, że największym zwolennikiem tego konfliktu są Stany Zjednoczone. Zaczęło się w Japonii w 1945 roku, a potem była Korea, Wietnam, Bałkany, Bliski Wschód. To tylko kolejne rynki zbytu dla amerykańskich koncernów zbrojeniowych. Za każdą wojną stoją młodzi, napaleni głupcy i starzy miliarderzy. 

środa, 7 września 2016

Brytyjski kaznodzieja nienawiści żył dzięki pomocy socjalnej

Brytyjski sędzia zakwestionował sytuację radykalnych islamistów, którzy w Wielkiej Brytanii żyją z zasiłków mimo, że gardzą zachodnią demokracją, tak jak skazany na pięć i pół roku więzienia kaznodzieja nienawiści. 

Choudary żył z zasiłków na Wyspach przez ostatnie 20 lat. Sam twierdzi, że dostał on państwa 0.5 miliona funtów. W tym czasie stał się jednym z najbardziej radykalnych kaznodziejów w kraju, którzy wyznają nienawiść do Zachodu. Choudary unikał więzienia dopóki nie został oskarżony o wspieranie Państwa Islamskiego i jego bojowników wraz z innymi islamskim ekstremistą Rahmanem.

Przed ich skazaniem sędzia Holroyde dowiedział się, że obaj czerpali środki do życia z zasiłków. Zapytał on obrońcę Rahmana o to czy nie jest przekleństwem bycie finansowanym przez demokrację i jednoczesne pogardzanie nią. 

Brytyjska policja uważa, że Choudary był odpowiedzialny za inspirowanie zamachów terrorystycznych. Jego organizacja Al-Muhadżirun została oskarżona o radykalizację młodych muzułmanów. Jest on najbardziej rozpoznawalnym islamskim kaznodzieją na Wyspach. W 2014 roku wzywał on do wsparcia IS, gdy ogłosiło ono kalifat. Mówił on również o wprowadzeniu prawa szariatu w Wielkiej Brytanii. 

Brytyjscy parlamentarzyści zwrócili się do MSW w sprawie uzyskania zgody na blokowanie działalności osób takich jak Choudary, które otrzymują zasiłki. Jeden z byłych ministrów wspomina, że wcześniejsze prawo nie pozwalało na uregulowanie tych kwestii. Próby zmiany przepisów dotyczących pomocy socjalnej nie przynosiły skutku. 



Moja ocena


Wszystkie te zdarzenia połączone w całość pokazują skalę problemu na zachodzie Europy. Kolejni imigranci radykalizują za pieniądze zwyczajnie pracujących obywateli, którzy płacą podatki. To chyba pierwszy raz kiedy ktoś mówi o tym otwarcie. Zaczęło się od sędziego skazującego Choudaryego orz Rahmana. Brytyjski kaznodzieja nienawiści sam zresztą przyznał, że przez 20 lat pobrał około 0.5 miliona funtów zasiłku. To ogromna kwota. Oprócz tego wiadomo, że jego organizacja była wspierana finansowo przez terrorystów. Nie rozumiem jak możliwe jest to, że przez tak długi czas nie było możliwości prawnego ukrócenia takich praktyk. Terroryści rosną w siłę za pieniądze ludzi, których później mordują. Tak jest w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Belgii, Francji oraz Szwecji. Najgorsze jest to, że większość rządów nie ma zamiaru nic z tym zrobić. Terroryści są utrzymywani przez całe życie z pomocy socjalnej albo wprost z budżetu. Teraz dwóch islamskich radykałów spędzi w więzieniu po 5,5 roku cały czas będąc na utrzymaniu nie tylko Brytyjczyków, ale i wielu Polaków, którzy rozliczają się z brytyjskim urzędem skarbowym. 

Zauważmy, że to wszystko nadal pomaga się rozwijać kolejnym radykalnym islamistom, którzy inspirują ataki terrorystyczne. Osoby takie jak Choudary stają się wzorem do naśladowania dla młodych islamistów. Jego pozycja pozwala mu kierować dużą grupą ludzi gotowych do walki w imię prawa szariatu. W swoich kazaniach mówił on wprost, że należy walczyć z zachodnią kulturą oraz głosić kalifat wśród niewiernych. Wiadomo, że islamista był odpowiedzialny za nawoływanie do zamachów, a mimo tego nie został do tej pory skazany za to. Jedyną możliwością umieszczenia go w zakładzie karnym było oskarżenie o wspieranie Państwa Islamskiego. Ciężko patrzeć na prawo obojętne na potencjalnych terrorystów. 

Warto zwrócić uwagę na czas reakcji brytyjskich władz  na taką praktykę wśród islamistów. Dopiero teraz mają zamiar przygotować się do blokowania zasiłków dla ekstremistów. Moim zdaniem w tej chwili jest już zbyt późno, aby cokolwiek z tym zrobić. Za dużo już się wydarzyło. Niestety prawem każdego rządu jest bycie nie czułym na obecne problemy, a skupianie się na ocenie poprzedników. Zamiast wprowadzać kluczowe zmiany wszyscy przekrzykują się w parlamencie i rzucają oskarżeniami. To wszystko prowadzi do upadku zachodniego stylu życia, do którego przyczyniają się wszyscy otwarci na islam Europejczycy. 

Paryż: Obóz dla uchodźców w centrum miasta

Mer stolicy Francji Anne Hidalgo poinformowała, że w połowie października zostanie otwarty pierwszy w Paryżu obóz dla uchodźców. Będzie mieścił się na północnym wschodzie Paryża, niedaleko la Chapelle w odległości około pięciu kilometrów od Sekwany. 

W odpowiedzi na protesty i obawy mieszkańców stolicy, jak i polityków opozycji Hidalgo powiedziała, że jest to obowiązek solidarności i odpowiedzialności. 

Obóz będzie się mieścił w dawnej hali naprawczej kolei. Początkowo będzie mógł pomieścić 400 mężczyzn, a po ukończeniu wszystkich prac 600. Jest on przeznaczony wyłącznie dla mężczyzn. Obóz zapewni nie tylko kwatery, ale również pomoc lekarską, psychologiczną, administracyjną oraz doradztwo zawodowe. Będzie również miejsce na pomieszczenia rekreacyjne i sportowe. Czas pobytu w tym obozie ma wynosić od 5 do 10 dni. 

Całkowity koszt inwestycji to 6,5 miliona euro i w 80% zostanie pokryty przez miasto. Podobny obóz ma powstać w Paryżu na przedmieściu Ivry, Będzie on przeznaczony dla 350 kobiet oraz matek z dziećmi. 

Obozem kierować będzie organizacja Emmaus Solidarite. Pracować będzie tam około 200 osób oraz liczni wolontariusze. 

Działania jakie podejmuje mer Paryża to reakcja na dwuletnie zmagania z kryzysem imigracyjnym. Jej zdaniem dzikie obozowiska urągają godności człowieka i są zagrożeniem nie tylko dla imigrantów, ale również dla mieszkańców. 

Obóz ma być prowadzony przez 18 miesięcy po czym ten teren zostanie ponownie zagospodarowany. 



Moja ocena


W umyśle mer stolicy narodził się pomysł. Zapewne podsunięty przez doradców, ale to ona bierze go na swoje barki i podpisuje się pod nim swoim nazwiskiem. Zastanówmy się jednak czy budowanie bomby na własnym podwórku to dobry pomysł albo czy ustawienie min w ogrodzie, w którym bawią się nasze dzieci jest mądre. Pewnie 99,9% osób powie, że nie za bardzo, ale mimo to zawsze znajdzie się 0.01% debili, którzy uznają, że warto igrać z ogniem. Ktoś powie co za idiota, skąd takie porównanie. Cóż staram się myśleć konstruktywnie i popełniać błędów, na których inni się sparzyli. Obóz prędzej czy później wymknie się z pod kontroli. Jakim cudem mogę założyć takie stwierdzenie? Patrzę na sytuację z Niemiec i Szwecji. Kontrolowane obozy. Imigranci mieli spędzać tam od tygodnia do czterech. W tym czasie mieli zostać przystosowani do nowej kultury i życia w wspólnocie z mieszkańcami. Niestety, nie udało się. W tej chwili zwierzęta w Calais napadają na tiry i próbują dostać się do Wielkiej Brytanii. Urządzili sobie tam obóz, a francuskie władze nie potrafią sobie z tym poradzić. Do pracy z tymi ludźmi nie trzeba wolontariuszy, ale uzbrojone oddziały. To są silni, młodzi mężczyźni. Do tego są niejednokrotnie gotowi stawać do walki w imię islamu. Najgorsze jest samo założenie z jakiego wychodzą działania rządów na zachodzie naszego kontynentu. My nie musimy tym ludziom pomagać. To podstawowa rzecz na jaką należy zwrócić uwagę w całym zamieszaniu wokół kryzysu imigracyjnego. Pomoc należy się, ale ludziom z Syrii, których wśród domniemanych uchodźców jest niewiele. Większość imigrantów nie ma jednak przy sobie żadnych dokumentów pozwalających ich zidentyfikować. Znają oni język arabski, więc powiedzenie, że uciekają przed wojną w Syrii nie stanowi dla nich najmniejszego problemu. Tym sposobem przez otwarte Europy przybywa wielu dżihadystów. O tym trzeba mówić wprost. W kolejnym poście pojawiła się informacja o tym jak wykorzystują oni zachodni socjal do budowania swojej potęgi. Niestety rządy zachodnie nie są gotowe mówić prawdy. Oprócz tego we Francji jest wysokie bezrobocie wśród młodych ludzi. Zamiast przeznaczyć te 6,5 miliona euro na pomoc w ich zatrudnieniu urząd Paryża woli wyrzucić je w błoto. U nas próbowano pomóc Romom. Jedno z polskich miast wydało przez dwa lat 2 miliony złotych, a żaden Rom i tak nie znalazł pracy. Warto też patrzeć w przyszłość i obserwować pogłębiający się kryzys państw otwartych na uchodźców.